Energia seksualna i jej rola w pracy ezoterycznej.

Temat taki jak energia seksualna jak świat światem budzi kontrowersje. Wystarczy użyć słowa „seks” w reklamie albo nagłówku tabloidu a silna emocjonalna reakcja – gwarantowana. Często jest to oburzenie albo tak zwane niezdrowe podniecenie [owo niezdrowe podniecenie występuje również jako reakcja na inne rodzaje tzw. taniej sensacji – niekoniecznie o zabarwieniu seksualnym – dlatego nie chciałabym przedstawiać go jako całkiem równoważne z treściami o charakterze seksualnym]. Seks daje – niezprzeczalnie w naszym mixtus orbis – życie, wcielenie nowej osobowości. I wielu mieszkańcom pomieszanego świata wydaje się to faktem bardzo podniosłym. Ale wciąż nie zmienia to niczego zasadniczo. Jest to nadal zwykła reprodukcja nie prowadząca do rozwoju.

Energia seksualna a tradycyjna filozofia chińska.

Pięć żywiołów / przemian w tradycyjnej chińskiej filozofii i medycynie zarządza każdym istniejącym procesem. Dlatego zasada ta dotyczy również stosunku seksualnego. Harmonijne przemiany jednego żywiołu w drugi pozwalają utrzymać równowagę.

Tradycyjna chińska filozofia [powiązana bezpośrednio z medycyną] odnosi się także do pojęcia energii seksualnej. W linkowanym artykule autor wspomina o jej różnych funkcjach w chińskiej filozofii i w procesie rozwoju. Odnosi się bardzo standardowo: do osobowości i postrzegania tej energii wyraźnie z poziomu osobowości. Autor zachęca wręcz do utrzymywania stosunków seksualnych. [Miejmy na uwadze, że jest tutaj pewien postęp wobec czysto mechanicznego seksu – autor kładzie nacisk na to, że „zwykły” stosunek kończący się „zwykłym” orgazmem może dawać partnerom wręcz poczucie straty(!) i opisuje jaka miałaby być różnica – według chińskiej filozofii – pomiędzy tym „zwykłym” stosunkiem a właściwym zbliżeniem. Z poziomu osobowości jest to jedna z, jak wspomina autor, technik podtrzymania sił witalnych a nawet przedłużenia życia(!)].

Skoro „jesteśmy już na Wschodzie” to nie sposób nie wspomnieć o słynnej przez wieki Kamasutrze. Tam jednak sztuka miłosna również opisana jest według ścisłych reguł i bezdyskusyjnie służy domenie ciała przynależącego do osobowości. To wszystko było oczywiście przez czas potrzebne i na miejscu. Dlaczego? O tym wspomnę jeszcze w tym wpisie – nieco dalej.

Ten dziwaczny celibat – ścieżka cnoty czy źródło problemów?

Odwrotnością tej swoistej afirmacji witalności jest często proponowany na różnych tak zwanych ścieżkach rozwoju duchowego celibat. Jednak kiedy ma on sens? Celibat – jak wszystko inne – kiedy traktowany bezkrytycznie, jako dogmat, degeneruje się. Dlatego również Murawiew w Gnozie podkreśla aby nie praktykować celibatu nie wiedząc czemu on służy i bez zrozumienia go(!) [muszę dokładnie znaleźć ten fragment, ale chyba gdzieś w drugim tomie jest dosyć wyraźna wzmianka dotycząca dokładnie tej kwestii]. Do czego prowadzić może bezdyskusyjne narzucanie celibatu możemy przekonać się niejednokrotnie obserwując chociażby niektórych „duchownych” – o najwyraźniej mało duchowych motywacjach.

No to jak to jest z tą energią seksualną?

Według tego, co w swojej Gnozie przedstawia Borys Murawiew jest to oczywiście siła witalna i siła życiowa. Cały ambaras polega jednak na tym w jaki sposób ta siła jest użytkowana. Jeżeli przypomnimy sobie wpis o centrach świadomości człowieka będzie to być może nieco łatwiejsze do zrozumienia.

Użytkowana przez osobowość siła ta służy [w najlepszym wypadku] przyjemności i reprodukcji gatunków. Biorąc pod uwagę, że do świadomości osobowości przynależą trzy niższe centra świadomości ma to związek z użytkowaniem tej energii przez te właśnie niższe centra – w stanie kontaminacji / zaburzenia. Naturalnie energia seksualna jako siła życia a nie śmierci przynależy do wyższych centrów świadomości [jako potencjał pozostających ze swojej natury w tym odległym „Raju” gdzie nie ma śmierci a nie w mixtus orbis gdzie ona jest – nie bez powodu orgazm nazywany bywa małą śmiercią]. Ale w stanie upadku jest ona uzurpowana przez zdestabilizowane centra niższe i zadufaną w sobie osobowość(!) Wygląda na to, że upadek w mixtus orbis i naruszenie rajskiej harmonii miały miejsce ze względu na swoiste „przebudzenie” niższych centrów świadomości i właśnie wskazaną powyżej uzurpację przez nie energii seksualnej dla celów osobowości(!)

Równowaga stopniowo ulegała załamaniu / kontaminacji, pojawiły się odrębne płcie …i cały dalszy ziemski kipisz.

I jaka jest w końcu tytułowa rola energii seksualnej w pracy ezoterycznej?

Rola energii seksualnej w pracy ezoterycznej jest taka, że podczas stopniowego równoważenia niższych centrów warto gromadzić energię seksualną nie wydalając jej z organizmu przez miłość cielesną / orgazm a gromadzić, ponieważ mamy tutaj kolejne sprzężenie zwrotne: im bardziej zrównoważone centra tym więcej energii seksualnej – a im więcej energii seksualnej tym bardziej zrównoważone centra. Ostatecznie, dzięki zrównoważeniu centrów niższych, wchłonięciu ich przez centrum magnetyczne a następnie przez wyższe centra przedostałaby się ona na swoje miejsce – czyli do wyższych centrów świadomości (!) – ponownie do „Raju”, gdzie nie ma wątpliwości i zamętu jak w mixtus orbis. Ale gdzie Rzym, gdzie Krym a gdzie nasza świadomość obecnie…?

Dlaczego celibat bywa tak drastycznie i oburzająco łamany?

Temu właśnie miałby służyć celibat. A nie demonstracji swojej wytrwałości czy wstrzemięźliwości przed ludźmi – iście po faryzejsku(!) Ponieważ osoby podejmujące celibat na zasadzie zobowiązania i dogmatu mogą mieć silnie niezrównoważone niższe centra a przy tym nie mieć świadomości istoty ani nawet zamiaru podejmowania faktycznego rozwoju duchowego sprawy przybierają taki a nie inny obrót.

I dlaczego centra świadomości nie pokrywają się tak dokładnie z centrami energetycznymi – czakrami?

Energia seksualna często użytkowana jest bezmyślnie przez niższe czakry.

Podobnie ma się wspominana w jednym z poprzednich wpisów kwestia czakr. Jeżeli energia seksualna traktowana jest jako siła witalna przez …osobowość to w ciele i przez niższe czakry miałaby być użytkowana dla subiektywnie rozumianego przez nią „dobra” pojedynczej osobowości li tylko – nie ducha. W wyżej linkowanym artykule dotyczącym transformacji energii seksualnej w odniesieniu do filozofii chińskiej jest wzmianka o celu transformacji tej energii. Pozwolę sobie zacytować podsumowanie tego artykułu: „Jest to równowaga Ziemi i Nieba, poczucie, że życie i światło są we wzajemnej dopełniającej się harmonii. Jest to równowaga pomiędzy siłą witalności i zrozumieniem.”

Ma to przysłowiowe ręce i nogi, kiedy nie pominiemy ostatniego aspektu – zrozumienia. Bez tego cała ta gimnastyka może przypominać poszukiwanie swoistej odmiany „haju” – poczucia jedynie kontaktu z wyższą jaźnią [zamiast istnienia tego kontaktu]. Ale jeżeli odbywa się ona za pośrednictwem niższych centrów to tak jak w przypadku narkotyków: potrafi dać potężne, tymczasowe efekty i skończyć się boleśnie. Bo oprócz światła jest również ciemność. A mixtus orbis uczy również o tym.

Duchowa rewolucja, pomimo różnych szumnych haseł i pomysłów – tak łatwo do nas przemawiających i nierzadko kuszących – wymaga systematycznej, żmudnej pracy i wysiłku.

Upadek był potrzebny. Seks taki jak przedstawiany chociażby w Kamasutrze i tym podobnych dziełach przez tysiąclecia był również formą doświadczenia i rodzajem poznania w mixtus orbis. Ale szukanie w nim witalności dla osobowości przedłuża tylko iluzję… Biorąc pod uwagę prawo karmy, węża, który miałby kiedyś wypluć swój ogon i to, że możemy doskonalić ducha i powrócić do „Raju” albo doskonalić osobowość i trafić prosto w „otchłań” – otwierają się „nieziemskie” perspektywy.